Warsztaty GUE

Chciałbym przedstawić wam relację z kilku dniowych warsztatów z instruktorem GUE Wojtkiem Filipem. Trudno było mi zacząć ten artykuł, gdyż tak naprawdę nie bardzo wiedziałem co mam napisać. W końcu tyle lat nurkowania, jak się okazało w nieświadomości, można powiedzieć poszło na marne. Co z tego że wiem jak poradzić sobie z 2 gazami deco i 3 innymi butlami jeśli jak się okazuje tak naprawdę technika wygląda na poziomie “polskiej piłki”. Wojtek swoje warsztaty nazywa Świadomym Nurkowaniem, tylko dlaczego ja tego gościa nie spotkałem 10 lat temu??
Przez tyle lat nurkowania, nigdy nikt wcześniej nie pomyślał o tym jaką walkę prowadzimy pod wodą i to praktycznie na każdym nurku, a że nurkujemy dużo i wszędzie gdzie się da to przyzwyczajenia sprawiły , że te nasze ”wygibasy” były dla nas chlebem powszednim.

Na początku nie bardzo mieliśmy ochotę, na jakieś większe zmiany, każdy z nas wiedział co jest słabym elementem w naszej konfiguracji, własne patenty oraz wynalazki dostosowane do posiadanego sprzętu były dobre ( ponieważ się sprawdzały) ale… właśnie ale … Wojtek wykazał tyle słabych stron, że na każde z jego 3 argumentów zdołaliśmy obronić co najwyżej po jednym Mr. Green

W pierwszym dniu słuchaliśmy Wojtka z nadzieją, że powie nam coś nowego ( wiedzieliśmy jakie rzeczy dzieją się na warsztatach ) I jak to zwykle bywa nurasy z Trójmiasta myślały, że wiedzą wszystko ( albo przynajmniej prawie wszystko), a okazało się, że tak naprawdę to ich wiedza jest albo niekompletna albo rozumiana na opak…

Dziwne miny robiliśmy jak Wojtek zaczął pompować bojkę na powierzchni hehgue-1eh – bojkę każdy widział, wie jak jej używać ( ba nawet umie Mr. Green ) tylko, że nasze miny były jeszcze bardziej bardziej dziwne, jak po 65 minutach Wojtek wreszcie skończył temat zastosowania i użycia Bojki.

Zgłupieliśmy w także wielu innych momentach…. były chwile zawahania i pytania po któryś raz z kolei typu ” Wojtek czy aby na pewno mam wyrzucić te 5, 5 kilo balastu>>>???” – myslę sobie chłop oszalał – Fakt, że już ostatnio wyrzuciłem 2 kg balastu i na warsztatach miałem już tylko 5 kg plus 1,2 kg płyty – Wojtek mimo wszystko kazał mi to wyrzucić. Mr. Green
I tak się okazało, że przy 10 barach a nawet przy 0 , gdyż już zasysałem wewnętrzne ścianki butli spokojnie mogę się zanurzyć w pełnej konfiguracji, którą używam. ( suchy, grube skarpety, ocieplacz bz 400, suche rękawice, kaptur 7 mmm )
Na końcu dostałem 2 kg do wytrymowania i to jest ilość balastu, z jaką teraz pływam ( no na mocno zasolone morze dziś włożyłem 3 kg hehhe – reszta ekipy wielkie oczy robi jak można pływać w tak zasolonym morzu z 3 kg balastu Mr. Green (a wiem, że 2 kg tez by wystarczyły bo to sprawdziłem na miejscu) ) ale obiecuje sobie że już więcej nic nie dołożę.

Tutaj Wojtek mnie zaskoczył kilka minut po 6.00 rano – ( dzień wcześniej zajmowałem się sprzętem razem z Patrykiem, dla mnie już czasu nie starczyło….

gue-2Więc ja to sobie myslę, że Wojtka to chyba nie lubią producenci balastu, teraz gdy już wiem hehhehe, że można plywać tylko z 2×12 i 0 kg ołowiu, zastanawiam się co byłoby, gdyby reszta nurasów świata też o tym wiedziała….. pewnie kilka firm by musiało zwinąć majdan

Drugi dzień zaczął się niepozornie…… ćwiczeniami na sucho, później woda…
Ale po kilku godzinach spędzonych w wodzie, nabraliśmy ochoty na …. na nurkowanie…ponieważ po prostu chcieliśmy jeszcze ( widząc jakie zamiany i korzyści przynoszą rady Wojtka)
Tak, spełnialiśmy zachcianki Wojtka, robiliśmy głupie miny i kręciliśmy nosami, ale przekręciłem pytę tyle razy ile razy tego sobie Wojtek zażyczył i po 4 razie już nawet nie rozbierałem się z suchego, bo szkoda mi było czasu bo może jeszcze kilka razy będę musiał coś przekręcać….

Zdjęcia pokazują to do czego doprowadził Wojtek:

gue-3 gue-4

Podsumowując : ok 4-5 h dziennie w wodzie plus teoria do wieczora ( plus skręcanie gratów nocą i wczesnym rankiem – poskutkowała tym że jeszcze po pięciu dniach Patryk i Ja mieliśmy zakwasy od wginania się Mr. Green , ale mamy ochotę na więcej….

Po warsztatach oczywiście wymieniliśmy wiele z naszego sprzętu. Patryk potrzebował lekkiego twina, lub chociaż płytę alu, mój suchacz także do wymiany. Więc Wojtku do następnego razu.

Pozdrawiam i dziękuję za zajęcia.